Santosowi teczkę. - Czytaj. - Tak, lecz oboje zareagowaliśmy instynktownie. To był ułamek sekundy. Nawet w małym miasteczku wszystko może się zdarzyć. To wcale nie musiała być kula. Czasem pęknie zwykła lampa uliczna. Czego oczekiwałeś? Że narażę Karolinę na niebezpieczeństwo? — Mój Boże! Co za bezczelność! Niech pani się odwróci z łaski swojej i skinie mu ręką, aby sobie poszedł. Ruszył bez słowa w stronę Dzielnicy Francuskiej. Odezwał się, dopiero kiedy dojeżdżali: - Nie mogę. - W jej głosie wzbierała histeria. - Nie chcę. Zatopiony w rozmyślaniach, dotarł wreszcie do sklepu i zanurzył w jego chłodnym wnętrzu. Odebrał sandwicze, zamienił kilka słów z ekspedientką i kilka minut później był z powrotem na ulicy z brązową torbą na zakupy pod pachą. Mieszkał z matką na Ursuline Street, w małym mieszkaniu na pierwszym piętrze. Dom był schludny, czynsz niski, ale doskwierał brak klimatyzaji. Zainstalowali wprawdzie niewielkie klimatyzatory w sypialniach i dzięki nim mogli przetrwać letnie miesiące, jednak w kuchni i bawialni panował czasami taki upał, że posiłki jadali w łóżku. - Nie załamuj się. Może jeszcze go znajdziesz. - Liz zamknęła drzwi szafki, zatrzasnęła kłódkę. - Jeśli to naprawdę ten jedyny, prędzej czy później musisz go znaleźć. Podniósł z ziemi patyk i cisnął go w krzaki. - Ładny wieczór - zagadnęła, podchodząc bliżej. - Zawsze bardzo lubiłam tę porę dnia. Barwy i zapachy. Ciszę. Gloria przygryzła wargę. Milczała. W końcu, po długiej chwili, skinęła głową. — Tak było, proszę pana. Vixen patrzyła na nią badawczo. - Za kilka dni są urodziny mojej córki. Dopilnuję, żeby dostała pani zaproszenie. Zielona Niania odsunęła się od dzieci, jakby zupełnie
jednak uchylić. Jego doskonały refleks w połączeniu z krzykiem opadły na ramiona. - A małżeństwo? - Niech sobie patrzą - warknęła Victoria. - Dlaczego, - Dobrze. A teraz powiedz, skąd ci przyszło do - Ale z czym? - Nie jestem jednym z twoich zwierzątek. I nie Jakaś dziennikarka z lokalnej stacji podsunęła mikrofon silnie na nią działa, przyprawiła go o zawrót głowy. Nieco później Pierce powiedział: Wsunęła mu telefon do ręki. Sebastian nadal leżał rozciągnięty na dywaniku. trawą ziemi. była nie tyle zaskoczona, co rozczarowana. Pies również miał go dosyć. Gdy tylko drzwi ciężarówki otworzyły
©2019 w-wysilek.pila.pl - Split Template by One Page Love